środa, 11 października 2017

Zasypiajki pań Chotomskich i inne. Biblioteczne szalenstwo październikowe.

Idziemy do biblioteki bo Młody już mocno nalega. Książka za książką i w ręce trafia ta pozycja Wandy i Ewy Chotomskich. W dzeciństwie bardzo lubiłam twórczość Wandy Chotomskiej, a później pojawił się Tik-Tak, na który zawsze z niecierpliwością czekałam. Ciotka Klotka (Ewa Chotomska) jak moja ukochana Ciocia, podobna ze sposobu bycia, z dowcipu, i może nawet trochę z urody.
Młoda wysłuchała opowiadania pani Wandy o chłopcu. "Kolorowe sny" były jej bliskie bo ona też lubi piłkę nożną i lubi malować. Chłopiec cierpi na mukowiscydozę i choć choroba  nie pozwala mu rozgrywać meczy na boisku, on się nie poddaje, staje się piłkarzem i bramkarzem na kartce papieru. Malując akwarelami rozgrywa mecz za meczem. 
"Kolorowe dni
będą ze mną szły
moją drogą malowaną."

Młody wysłuchał opowiadania pani Ewy o niebieskiej żabce. Opowieść o dziewczynce chorej na nowotwór. A ten temat dosyć często się powtarza u nas.
Mamo a na co zmarła Ciocia A. ? Na nowotwór ?
Gdy w wakacje jeździliśmy na turnus rehabilitacyjny przechodziliśmy obok oddziału chemioterapii dziennej. Ostatnio wchodząc do Instytutu również jechał chłopiec na wózku a rodzice rozmawiali o chemii. 
Opowiadania choć poruszają trudne tematy napisane są bardzo optymistycznie, a chore dzieci mimo tak poważnych chorób nie rezygnują z marzeń.





Wczorajszy wieczór upłynął na czytaniu. Szopięta, które już u nas kiedyś gościły to ciepła historia o rodzinie i o wygospodarowaniu czasu tylko dla niej.




Dlaczego hipopotam jest gruby ? Doroty Sumińskiej również już gościła w naszym domu, ale do takich pozycji chętnie się wraca. Niezwykle ciekawa, nie tylko dla ciekawskich dzieciaków. Bardzo fajnie się ją czyta, bardzo wiele informacji na nieraz trudne pytania. 
Dla wszystkich ciekawych świata napisana przez lekarza wetrynarii.





A dla starszych Marek i czaszka jaguara Marka Kamińskiego, ale coś czuję, że chyba jeszcze będziemy musieli poczekać z tą pozycją. Ale na pewno na zaś. 



niedziela, 8 października 2017

Karol Darwin Z pamiętnika chłopca okrętowego


Książka o Karolu Darwinie jest wyjątkowa. 

Jak co tydzień idąc na zajęcia dodatkowe wstąpiliśmy do naszej księgarni, a właściwie składu tanich książek. Młody długo wybierał, przebierał i gdy już stracił nadzieję na znalezienie czegoś odpowiedniego i do zaakceptowania przez mamę wpadła mu w ręce ta pozycja - duża, ciężka i niezwykła. Suma summarum nie kupił jej dla siebie a dla siostry, bo on zdecydował się na encyklopedię o epidemiach. Ale wiedziałam, że musimy ją mieć.

Młodej książka również się spodobała, choć tematyka jest dla niej poważna, skradł jej serce motyl z okładki. Już nawet była z nią w przedszkolu.

Bardzo podoba nam się ze względu na ułożenie, tematykę i ilustracje Leo Brown'a. To jedna z takich pozycji o jakich ja marzyłam w dzieciństwie, może za sprawą MacGyver'a. A o ziębach z Galapagos ja czytałam gdzieś dopiero na studiach.


Jeżeli pan Darwin kiedyś napisze tę swoją książkę, jestem pewien, że odniesie ona wielki sukces.

Dziennik Jamesa 10-letniego chłopca opowiada o fascynującej podróży na H.M.S. Beagle, która zaowocowała jednym z najbardziej przełomowych dzieł w nauce a mianowicie O powstaniu gatunków Karola Darwina. Opowiadanie ma charakter dziennika co wiąże się również z tytułem książki Z pamiętnika chłopca okrętowego.
Oprócz fascynującej opowieści, są również zawarte informacje o uczonym, jego odkryciach i nauce i badaczach XIX wieku. Jak wiodła trasa jego podróży i jak toczyło się życie na morzu, jak zbudowany był H.M.S. Beagle, jakie zbiory zebrał ten uczony i co się z nimi stało potem. 

Po powrocie do Anglii Darwin przekazał okazy uczonym z różnych dziedzin do zbadania. Niektóre przeleżały w ich gabinetach wiele lat. Znaczna część w końcu została sprzedana i przekazana do kolekcji muzealnych, na przykład w Muzeum Historii Naturalnej w Londynie.

Jeśli kiedyś odwiedzimy Londyn z pewnością również odwiedzimy muzeum by zobaczyć Darwinowskie okazy.
 
 




Książka wydana na 200 rocznicę urodzin badacza może stać się początkiem wspaniałej przygody, może nawet nie tylko czytelniczej. A Młodzi oprócz fascynującej lektury poznają biografię tak niesamowitej postaci.

niedziela, 1 października 2017

Park linowy - Park Rozrywki Julinek

Ostatni dzień września, sobota, piękna, słoneczna jesień, warto wykorzystać na świeżym powietrzu, aktywnie. Wczoraj wybraliśmy się zatem do Julinka jako, że w wakacje Młody wygrał bilety na Bulwarach Wiślanych do Parku Rozrywki Julinek. 


W programie dmuchańce, elektryczne samochody i park linowy. 

Pewnie dla większości rodziców dzieci ośmioletnich temat brzmi znajomo. Dla nas był to pierwszy raz, temat zupełnie odległy bo Młody ma lęk wysokości i padaczkę, co wiąże się z większym ryzykiem. Ale jak się naczytaliśmy, że dwie pierwsze trasy dla dzieci najmłodszych (nawet dla czterolatków) są na całej długości asekurowane mieliśmy ochotę spróbować i przełamać bariery. Pierwsza trasa dla Młodego była bardzo łatwa, a Młoda na niej nauczyła się przekładać asekurację. Druga była cięższa, dłuższa i ciekawsza. Ale obie były dość nisko, mieliśmy z nimi kontakt na wyciągnięcie ręki a co najważniejsze gwarantowały bezpieczeństwo na całej trasie dzięki systemowi asekuracji ciągłej.







Trasy w PODNIEBNYM CYRKU

wzrost dziecka min. wysokość asekuracji*
Mały Magik
Wesoły Klaun
od 4 lat 130
Młody Akrobata 110 130
Gibki Gimnastyk 130 150
Szalony Monocyklista 130 150
Zwinny Linoskoczek 140 162
ADRENAlina 130 130

To był strzał w 10. Młodzi świetnie się bawili, Młody okazał się również świetnym starszym bratem bo pomagał Młodej w przejściu, grzecznie czekał i pokonał lęk wysokości na tych trasach. Ćwiczył koncentrację i koordynację idąc na linie i ruchomych belkach a przy tym świetnie się bawił.

Nawet Tata skorzystał i został podniebną małpką na ADRENAlinie. 


Z pewnością jeszcze kiedyś odwiedzimy Park Linowy w Julinku.

sobota, 30 września 2017

Długie wieczory czas zacząć

Dni stają się coraz krótsze, aura coraz bardziej jesienna, na szczęście przez ostatnie dni króluje Polska Złota Jesień. A my rano lub wieczorami wykradamy się na spacer po kasztany. Mamy takie swoje miejsce - 4 duże drzewa. Codziennie Młoda niesie worek do przedszkola. Jest w stanie wstać przed 7 aby jeszcze pozbierać dla kolegów i koleżanek. Wieczorem spokojny spacer a potem cuda, powstają ludziki, samochody, jest zabawa.








Młody choć z kasztanów stworzył samochód woli jednak eksperymenty. Robiłby (naszym kosztem oczywiście ) jeden za drugim. Męczy nas a wczoraj nawet szybko odrobił lekcje by móc poeksperymentować. Doświadczenie wymagało osoby dorosłej bo w użyciu były świeczki i zapałki. Co stanie się z płomieniem ? i co stanie się z sokiem w doświadczeniu nr 2 ?




 

wtorek, 26 września 2017

Wrzesień - początek roku szkolnego, zajęć dodatkowych i "Nudzi Misie"

Wrzesień powoli się kończy, plan szkolny powoli się zapisuje. Dogrywamy zajęcia te szkolne, terapeutyczne i dodatkowe.
Z zajęć dodatkowych, które wybrać. Oferta bardzo bogata. Oczywiście jak co roku stawiamy na język. Młoda kontynuuje angielski, Młody mamy nadzieję od października zacznie w szkole francuski (hmm ciekawe jak to będzie wyglądać on lat 8 w grupie z 2 i 3 latkami choć dobrze że będzie).


W tym roku stawiamy też na ruch. Młoda z koleżanką zaczęła w sobotę basen, a z drugą w przedszkolu będzie chodzić na piłkę (choć jak jej powiedział kolega - piłka nie dla dziewczyn). Z nią raczej nie było problemów, jest dość chętna do wykonywania ćwiczeń, lubi ruch a wybór padł tak aby mogła chodzić z koleżankami i świetnie się bawić.

Z Młodym jest gorzej. On jest niechętny do każdej aktywności lub słomiany zapał a gdy coś nie wychodzi lub pojawiają się trudności od razu płacz i bunt. Do każdej aktywności podchodzi nieufnie, boi się. Każde odrabianie wrześniowej pracy domowej poprzedzone krzykiem, płaczem, lękiem - Ja sobie nie poradzę. Po histerii niczym tańcu godowym siadamy do lekcji i robimy je dość szybko - poza pisaniem, które jest dość słabo wyćwiczone. Pierwszego wierszyka nauczył się na pamięć w 5 minut, drugiego w 10.
Jedyną aktywność jaką preferuje to granie szczególnie na telefonie taty. Na szczęście jeszcze to kontrolujemy. W tym miesiącu zażyczył sobie grać w Squla, pograł tydzień i się znudziło bo trzeba liczyć i czytać. Będziemy dalej motywować.
Bardzo trudno znaleźć dla niego coś interesującego, a z drugiej strony nie można go pozostawić tylko przy pudle (czyt. TV). Musi też przyzwyczaić się do pewnych zajęć żeby je zaakceptować a to wiąże się niestety z płaczem i naszą wytrwałością i cierpliwością (jakby to nie brzmiało). W tym roku kontynuujemy terapię behawioralną i logopedię (ze wzmożoną siłą). Młody chciał chodzić na piłkę, ale.... i tu zawsze pojawia się to ale...
chłopcy w jego wieku są więksi i silniejsi, grają zwykłymi piłkami a nie gumowo-pompowanymi. Musiałby chodzić do grupy młodszej pewnie z 2-3 lata. Nie chce zaś chodzić na trening (bo uważa że jest mistrzem) a tylko na mecze. Ale gdy poszedł z tatą na boisko i grał z chłopcami w wieku siostry i został uderzony piłką bardzo to przeżywał, płakał i wpadł niemalże w furię - jak oni śmieli to zrobić. Póki co może grać w naszej domowej lidze. 
Myśleliśmy również o tenisie, który tak mu się podobał w wakacje, ale na jego skrzywienie kręgosłupa cotygodniowy trening raczej by nie był wskazany.
Z zajęć dodatkowych dla niego na które mocno się nastawiliśmy, a które miałyby mu pomóc są zajęcia cyrkowe. W zeszłym roku pani pedagog specjalny (już jej nie ma w naszej szkole niestety) bardzo sobie takie zajęcia chwaliła bo łączą i koordynację ruchową i koncentrację i logopedię w bardzo oryginalny sposób. Ale oczywiście dziś na zajęciach już był płacz i bunt bo nie umiał złapać chusteczki. Ale świetnie sobie poradził na szczudłach. Wieczorem przed spaniem uzgodniliśmy, że za tydzień znów pójdziemy na te zajęcia, ale jak czegoś nie będzie umiał ma się tym nie przejmować, a jak coś będzie za trudne i nie będzie w stanie tego wykonać to nic się takiego nie stanie. Jesteśmy cały czas przy nim na zajęciach więc nic złego jemu nie grozi. Ma się dobrze bawić i trochę "odblokować", uwierzyć w siebie. 

A jako, że ostatnio na zajęcia jeździł z tatą (z komórką taty) to oczywiście dziś był bunt i płacz, że jedzie z mamą (bo mama ma tylko telefon do dzwonienia a nie grania). Całą drogę  jęczał Nudzi mi się, Nudzi mi się aż powstała zabawa "Nudzi Misie" czyli rude misie, które rymują i dokazują.

W drodze powrotnej jako, że był z mamą wstąpiliśmy jeszcze do mamy ulubionej księgarni i Nudzi Misie zajęły się przeglądaniem eksperymentów do wykonania. I znów mama zaszalała.


A jakie są wasze wybory zajęć dodatkowych i na spędzanie wolnego czasu po szkole?

poniedziałek, 18 września 2017

Mikropolaryzacja

Gdy pojawiają się nowe perspektywy leczenia, łapiemy je w nadziei na lepsze jutro, na poprawę zdrowia. Nadzieja, nadzieja, nadzieja. Po 7 latach leczenia, po ciągłych terapiach, turnusach idziemy do przodu, ale ... no właśnie jest to ale .... bo do końca nie jest tak jakbyśmy tego chcieli, jakbyśmy tego oczekiwali. 

Mikropolaryzacja (ang. tDCS) czyli przezczaszkowa stymulacja mózgu prądem stałym to nowa, innowacyjna, nieinwazyjna, bezbolesna metoda stymulowania mózgu. Wykorzystuje ona słaby prąd galwaniczny (1-2mA), który powoduje neuromodulację ośrodków korowych (takich jak kora ruchowa, czołowa, wzrokowa, somatosensoryczna). Mikropolaryzacji można poddawać osoby z epilepsją gdyż nie wywołuje ona napadów padaczkowych, a w rezultacie zmniejsza liczbę napadów. 
Wskazań do mikropolaryzacji jest bardzo wiele np.:
  • udary mózgu
  • afazja
  • migrena
  • mózgowe porażenie dziecięce
  • ADHD
  • autyzm
  • padaczka lekooporna
Przed rozpoczęciem kontaktowaliśmy się z wieloma rodzinami. Wszyscy widzieli pozytywne efekty mikropolaryzacji u swoich dzieci - od rozpoczęcia komunikacji słownej po poprawę zdrowia i lepszy zapis EEG.

Od zakończenia mikropolaryzcji minęły 2 tygodnie.  Co się zmieniło ?
Jest to bardzo trudne pytanie, bo nie widać znaczącej różnicy przed i po. 
Przez kilka dni Młody nie machał głową, ale już macha jak dawniej (manieryzm).
Wydaje się jednak, że jest spokojniejszy, mniej agresywny (choć takie sytuacje również się zdarzają).
Lepiej siada do lekcji i na dłużej się koncentruje.
W ostatnich dniach jego wariacją stały się szachy. 
Trochę lepiej je, ale to zmienia się dość szybko.




Po mikropolaryzacji wskazane jest stymulowanie dziecka na różnych płaszczyznach przez 3-4 miesiące. A kolejna stymulacja mózgu  może być przeprowadzona właśnie po takim czasie.
My dodatkowo oczyszczamy organizm Aloe Vera (ale nie takim tanim z marketu).

I czekamy na dalszą poprawę.

A wszystkim życzymy zdrowia.


niedziela, 17 września 2017

Gramy w niezwykłe memo

Robiąc porządki znalazłyśmy stare memo, piękne, odłożone na lepsze czasy, które właśnie nadeszły.
Aż chce się w nie grać. Szkoda, że tak niewiele jest takich gier.
Grę dostaliśmy kiedyś na festynie w Konstancinie. Młoda świetnie sobie radzi a przy okazji poznaje zwierzęta i rośliny. I ćwiczy pamięć.







sobota, 16 września 2017

Wrześniowa biblioteka

We wrześniu udaliśmy się tym razem w trójkę do biblioteki. Każdy wypożyczył dwie książki. A jako że byli obecni przy wypożyczaniu sami wybierali te dwie pozycje i nie miałam dużego wpływu na to co wypożyczymy więc .... Lego Star Wars również przyjechało z nami do domu.
A oto pozostałe pozycje

Kubuś Puchatek sympatyczny miś, który bawi dzieci od 1926 roku czyli rok temu obchodził swoje 90-te urodziny. Kontynuacja losów głównego bohatera i jego paczki przyjaciół. Młody nie bardzo chciał słuchać bo niby jest już za duży ale później wciągnął się i słuchał, słuchał, słuchał z zainteresowaniem.




Jak to działa Zwierzęta czyli co kryją w sobie papuga, pies, kot i inne zwierzaki domowe, wiejskie, a nawet dzikie. Super pozycja, bardzo ciekawa. Polecamy





Ortografia, która przysparza tyle problemów zwłaszcza uczniom. Świetne wierszyki. Świetna pozycja na utrwalenie i uczenie się zasad poprawnej pisowni.





Miłego czytania