poniedziałek, 7 sierpnia 2017

Wakacje z Warszawiakiem

Wakacje już rozpoczęte, w tygodniu rehabilitacja a w weekend zwiedzanie. Drepczemy to tu, to tam.

Z początkiem wakacji wybraliśmy się do Łazienek. W planie, który wypełniliśmy mieliśmy Bibliotekę Lekarską, Muzeum w Łazienkach i Łowiectwa i Jeździectwa. Super spacer, słońce, raj. Po skończonym zwiedzaniu od razu ruszyliśmy na przystanek autobusowy i dobrze, bo zaczęło padać, a później zerwała się nawałnica. Całe szczęście największy deszcz i burzę spędziliśmy w autobusie. Młody mocno się bał. Tego dnia był też mocno pobudzony a niestety dzieci neurologiczne są wrażliwe na pogodę.









W zeszłym tygodniu zwiedzaliśmy Muzeum Powstania Warszawskiego gdzie Młoda spotkała przedszkolnego kolegę. Udało im się nawet być na lekcji muzealnej. Tłum ludzi nam nie przeszkodził by odpowiedzieć na pytania, przejść kanałami i stanąć przy tablicy.




Tego dnia byliśmy również w Muzeum Ziemi PAN. Młody już od rana prezentował nam swoje zgromadzone kamienie. Jak zawsze to Muzeum było atrakcyjne dla Młodych i bardzo się cieszyli, że tam idą.









Na koniec dnia pojechaliśmy do DSH i tam przykra niespodzianka. Wystawy nie było, nie dojechała. Wielkie rozczarowanie. No cóż wróciliśmy do domu i czekamy. A w domu wojna domowa choć nie ta przezabawna filmowa.


Wczoraj byliśmy w Muzeum Mazowsza Zachodniego w Żyrardowie by obejrzeć 88 lat Polskiego LOT-u. Poleciałoby się. Przejeżdżając mijaliśmy niedaleko Okęcie więc z samochodu obserwowaliśmy startujące i przylatujące samoloty. Kto widział największego ? - Młoda
Byliśmy również w pobliskim parku na placu zabaw, ręka już sprawna, a Młoda jak małpka.







Dziś byliśmy w Muzeum Chopina. Dzieciaki słuchały muzyki na słuchawkach. A jako że temat tegorocznego Warszawiaka skupił się na zdrowiu kompozytora Młodzi to przejęli i cały czas narzekali "boli mnie to, boli mnie tamto. Mam kaszel , a ja suchoty." Na dobranoc przeczytamy książkę napisaną przez młodego Fryderyka.


A później wybraliśmy się do Zamku Królewskiego i siedzieliśmy gdzie niedawno siedział prezydent Trump. Najbardziej Młodej podobał się ten przepych. Młody w Zamku mieszkać by nie chciał bo wszystkich musiałby szukać choć w łożu króla może by się jeszcze zmieścił.




Sierpień. Dzielnie kontynuujemy nasze zwiedzanie choć czasem bolą nóżki a z nieba śmieje się aż nadto słoneczko.  
Sierpniowe zwiedzanie rozpoczęliśmy od Muzeum Geologicznego. Młodzi na wstępie zaopatrzyli się w mapy tego muzeum i szukali  kolejnych punktów na mapie choć większość nie była związana z grą. Kamienie szlachetne i półszlachetne stały się zamiłowaniem Młodego. W muzealnym sklepiku nabyliśmy również pamiątki.






Tego samego dnia udaliśmy się do Fundacji Kronenberga. Hmm... nie doczytaliśmy, że wystawa była tylko w lipcu i chodziliśmy to tu, to tam. Nikt nic nie wiedział. Ale jak na prawdziwych agentów przystało kod w końcu udało nam się zdobyć.


A później metrem udaliśmy się do Muzeum Pragi. 



W sobotę odwiedziliśmy Muzeum Sztuki Nowoczesnej w nowej lokalizacji i nowiutkie Bulwary Wiślane. Oj działo się :)









Czas na Cytadelę Warszawską i X Pawilon.




Wystawa DSH niesamowita i .... rodzinna (spokrewnieni jesteśmy wszak ze Szczepanem Grzeszczykiem).



A później wszystkie drogi prowadzą na Bulwary Wiślane. Młodzi zrobili ryby, a Młoda muffinkę.



Upalny wtorek to czas na Muzeum Narodowe. Młody z zaciekawieniem szukał psów na obrazie Willmanna. A że lubi malować i pochodzi też z rodziny z korzeniami artystycznymi (jego pradziadek  i prapradziadek) muzeum wywarło na nim duże wrażenie.


A po Muzeum czas na lody.


Do Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego jechaliśmy długo i z przygodami. Upał i zmęczenie zaczęło się już udzielać Młodemu ale gdy zobaczył plac zabaw siły witalne wróciły i dziarsko zwiedzał Wilanów (bo również później Muzeum w Wilanowie).










W końcu czas udać się do Muzeum w Legionowie. Centkiewiczowie jeszcze mało im znani, ale igloo i chomik robi furorę. 
Musimy poczytać bo pojechali tacy nie przygotowani.




 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz